Strona główna » Wiedza » Analizy i komentarze » Kodeks urbanistyczno-budowlany: projekt nie jest dopracowany i przemyślany

Kodeks urbanistyczno-budowlany: projekt nie jest dopracowany i przemyślany

05.12.16

- Zarówno od strony merytorycznej jak i legislacyjnej, projekt Kodeksu urbanistyczno-budowlanego nie jest – mówiąc delikatnie – dopracowany i przemyślany - ocenia prof. Tomasz Bąkowski. Ogólna ocena projektu powinna się również odnosić do formalnej strony Kodeksu. W tym względzie lepiej niestety nie jest, wskazuje specjalista z zakresu prawa budowlanego.

articleImage: Kodeks urbanistyczno-budowlany: projekt nie jest dopracowany i przemyślany fot. Thinkstock

Potrzeba zmiany regulacji prawnej dotyczącej procesu inwestycyjno-budowlanego jest od kilku lat podnoszona przez praktyków, jak i teoretyków. Ustawa prawo budowlane oraz ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym charakteryzują się pewnymi niedostatkami. Planiści, urbaniści wskazują, że przyczyną obecnego chaosu przestrzennego, który jest diagnozowany w wielu miejscach, są obecnie uregulowania ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym - podkreślał prof. Tomasz Bąkowski w czerwcowym wywiadzie. (Ekspert o kodeksie budowlanym: przepisy nie są przyjazne dla inwestorów >>>)

W odpowiedzi na zgłaszane zapotrzebowanie całościowej regulacji i usystematyzowania procesu budowlanego, Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa przystąpiło do prac nad nowym aktem prawnym. Efektem prac resortu jest skierowany 30 września 2016 r. projekt ustawy – Kodeks urbanistyczno-budowlany. (projekt dostępny na stronie Rządowego Centrum Legislacji >>>)

Dorian Lesner: Jak Pan Profesor ocenia skierowaną do konsultacji regulację? Czy projekt kodeksu urbanistyczno-budowlanego spełnia Pana oczekiwania? Co należałoby w nim zmienić, o czym projektodawcy zapomnieli?

Tomasz Bąkowski: Jako gorący orędownik kodyfikacji poszczególnych dziedzin prawa administracyjnego kibicuję wszystkim inicjatywom zmierzającym do konsolidacji przepisów normujących daną sferę życia społecznego i gospodarczego. Z tą większą przykrością przychodzi mi formułowanie krytycznych opinii wobec zaprezentowanej przez Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju wersji Kodeksu urbanistyczno-budowlanego. Generalnie, zarówno od strony merytorycznej jak i legislacyjnej, projekt Kodeksu nie jest – mówiąc delikatnie – dopracowany i przemyślany. Można odnieść wrażenie, że projektodawca oparł kodeks na dwóch, co do zasady istotnych i słusznych, filarach: pierwszy z nich to kształtowanie ładu przestrzennego w interesie publicznym, drugi to przeciwdziałanie rozpraszaniu zabudowy. Jednakże w swej determinacji zmarginalizował, a wielu przypadkach zrezygnował z prawnej ochrony interesu indywidualnego i związanego z nim uwzględniania w gospodarowaniu przestrzenią oraz w procesie budowlanym praw właścicieli. Ilustracją tego nich będzie przykładowo przepis art. 379, zgodnie z którym, co do zasady, stroną w postępowaniach dotyczących zgody inwestycyjnej jest wyłącznie inwestor. Warto wyjaśnić, że inwestor nie musi i często nie jest właścicielem nieruchomości, na której ma być wzniesiony obiekt budowlany. Nie wspomnę już o pominięciu w tym postępowaniu właścicieli nieruchomości przyległych. Projektodawca, skupiając się z kolei na drugim filarze (przeciwdziałaniu rozpraszania zabudowy), zdaje się nie zauważać, że w równej mierze zagrożeniem dla ładu przestrzennego nie jest wyłącznie zjawisko rozpraszania zabudowy, ale i jej nadmierna koncentracja.

Ogólna ocena projektu powinna się również odnosić do formalnej strony Kodeksu. W tym względzie lepiej niestety nie jest. Projekt w wielu miejscach nie spełnia standardów poprawnej legislacji. Zważywszy na znaczenie i funkcje, jakie pełni w systemie prawa regulacja kodeksowa, wypadałoby do zachowania owych standardów pochodzić nawet z większym rygoryzmem niż w przypadku innych aktów normatywnych. Trzeba w tym miejscu przypomnieć, że naruszenie podstawowych zasad przyzwoitej legislacji może nawet pociągnąć za sobą uznanie aktu lub jego części za niezgodny z Konstytucją. Z perspektywy formalnoprawnej głównymi grzechami projektu Kodeksu są: wadliwa struktura aktu, mylne nazewnictwo niektórych jednostek redakcyjnych, brak adekwatności tytułów jednostek redakcyjnych względem zawartych w nich regulacji i odwrotnie błędnego klasyfikowania przepisów do jednostek redakcyjnych (np. sytuowania przepisów materialnych w rozdziałach normujących kwestie proceduralne), stosowanie niewłaściwej terminologii, w tym używanie zwrotów i wyrażań opisowych, a także liczne błędy językowe w tym ortograficzne. Wszystko to prowadzi do wniosku, że tekst projektu Kodeksu nie został poddany wnikliwej korekcie redakcyjnej. Rezultatem braku należytej staranności projektodawcy są poważne trudności w ustaleniu normatywnej treści wielu przepisów. Wskazane naruszenia Zasad Techniki Prawodawczej nie przysparzają bynajmniej powagi omawianemu projektowi.

Jak wpłynie na branżę budowalną i organy administracyjne jego uchwalenie, czy usprawni proces inwestycyjny?
W uzasadnieniu do projektu (które swoją drogą, nie wiele wyjaśniając, nie spełnia warunków uzasadnienia projektu ustawy) wskazuje się, że celami przygotowanych przepisów są m.in. uproszczenie i ułatwienie prawnoadministracyjnego instrumentarium towarzyszącego planowaniu i realizacji inwestycji. W mojej ocenie celu tego nie osiągnie się wprowadzeniem do obrotu prawnego aktów planowania takich jak: studium rozwoju przestrzennego gminy, charakteryzującego się obszerną treścią, planu miejscowego („klasycznego”) oraz: planu miejscowego na wniosek inwestora, planu miejscowego ze zintegrowaną oceną oddziaływania na środowisko, uproszczonego planu miejscowego, planu miejscowego dla obszaru rewitalizacji, planu lokalizującego inwestycję Narodowego Operatora Mieszkaniowego oraz miejscowych przepisów urbanistycznych. Akty te otoczone dodatkowo wieńcem, programów, raportów i strategii, mogą okazać hamulcem rozwoju społecznego i gospodarczego, oczywiście w imię kształtowania ładu przestrzennego.

Czy w treści kodeksu wykorzystano materiały przygotowane przez komisję kodyfikacyjną?
Z lektury projektu wynika, że część idei i rozwiązań wykorzystano. Problem w tym, że fragmentaryczna implementacja bardzo często wywołuje takie same skutki jak wyrwane z kontekstu fragmenty czyjeś wypowiedzi, opinii itp. Tak też jest z wykorzystaniem niektórych propozycji Komisji, które wyłączone z całości projektu przybierają nie zawsze zamierzoną przez pierwotnych autorów postać i wywołują zgoła różne od zamierzonych konsekwencje.


Przejdź do strony artykułu: « »
Dorian Lesner 05.12.16
Skomentowano 1 razy
Średnia ocena artykułu (oddanych głosów: 0)

 
ZOBACZ TAKŻE

  • Andrzej Goerst IP: 192.162.* 13-12-2016
    Jakoś panu profesorowi - członkowi komisji kodyfikacyjnej - nie przeszkadzało umieszczenie w ustawie Prawo budowlane odebranie inżynierom i technikom budowlanym praw nabytych przed rokiem 2000 do samodzielnego nie skrępowanego wykonywania zawodu.
    Żaden akt prawny nie sięga swoim działaniem wstecz, zanim powstał. Takie obyczaje, za Rzymianami przyjęli prawnicy całego świata cywilizowanego. Pana profesora to oczywiście nie obowiązywało. Umieścił w Prawie budowlanym podatek od wykonywania zawodu. Niby nieduży, raptem kilkaset złotych rocznie, ale wstyd z nieznajomości prawa wielki. I to kto? Dziennikarzyna? Nie, profesor, człowiek wydawałoby się oświecony. Wstyd.

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
Zapisz się na newsletter
Polecamy w oficjalnej księgarni
Wolters Kluwer Profinfo.pl

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE